Justyna Kowalczyk z Kryształową Kulą
W szwedzkim Falun zakończył się sezon 2010/11 w biegach narciarskich. Na zakończenie panie rywalizowały w mini cyklu pod nazwą Finał Pucharu Świata.
W niedzielnym biegu pościgowym na dystansie 10 km stylem dowolnym nie było już jednak wielkich emocji, bo czołowe zawodniczki przybiegły na metę w takiej kolejności w jakiej wyruszyły na trasę. Justyna Kowalczyk w ostatnich zawodach zajęła więc drugą pozycję, za Marit Bjoergen, a przed Therese Johaug.
Najważniejsze tego dnia było jednak to, co wydarzyło się później. Justyna Kowalczyk weszła na podium, na jego najwyższy stopień, i odebrała Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2010/11. W mocno już grzejącym marcowym słońcu najlepsza polska biegaczka otrzymała zasłużoną nagrodę i wysłuchała Mazurka Dąbrowskiego. Justyna w zakończonym właśnie sezonie pobiła swój własny rekord w ilości zgromadzonych pucharowych punktów, których zdobyła 2073 czyli o dziewięć więcej niż przed rokiem.
Trzeci raz z rzędu Kryształowa Kula zarówno ta wielka, jak i mniejsza za klasyfikację dystansową, powędrowała do rąk polskiej biegaczki. W ostatnich latach żadnej zawodniczce nie udało się zaliczyć takiej serii. Zarówno Marit Bjoergen, jak i Virpi Kuitunen po dwóch sezonach na szczycie miały zdecydowanie słabsze wyniki w kolejnym roku. Justyna udowodniła więc kolejny raz, jak nieprzeciętną jest sportsmenką. Oczywiście na swoje wyniki musiała solidnie zapracować zarówno przed, jak i w całym sezonie.
- Zapowiadaliśmy przed sezonem, że będziemy walczyć o Kryształową Kulę i dziś okazało się, że nie rzucaliśmy słów na wiatr i to co zaplanowaliśmy, to zrealizowaliśmy. Cel został osiągnięty – mówił po ceremonii dekoracji trener Aleksander Wierietielny.
A w Falun, choć od Polski to szwedzkie miasto dzieli dystans ponad tysiąca kilometrów, wielu było kibiców ubranych w biało-czerwone barwy. Dopingowali Justynę na całej trasie biegu, a później zgromadzili się w miejscu, gdzie odbywała się ceremonia dekoracji. Justyna wchodząc na podium słyszała więc gromkie „dziękujemy”.
- To był dla mnie bardzo wzruszający moment. Z tych trzech razy, gdy odbierałam Kulę chyba najbardziej wzruszający, choć nie potrafię wyjaśnić dlaczego – przyznała Justyna Kowalczyk.
Informacje z oficjalnego portalu www.justyna-kowalczyk.pl
.png)









